MÓWIĘ NIE! DANONKOWI

Byłam pewna, że rozszerzanie diety to temat, który spędza nam rodzicom sen z powiek. Zastanawiamy się kiedy wprowadzać stałe pokarmy, od czego zacząć, co podawać i w jakiej ilości. Dałabym sobie rękę uciąć, że wszyscy rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej, że zależy im na zdrowych nawykach żywieniowych. Tak było do dnia dzisiejszego. Zmieniłam jednak zdanie za sprawą kilku mam, które wypowiedziały się w internetach o znanych serkach dla dzieci.

Ja swojemu Stasiowi podaję nabiał w postaci Danonków. Dostaje je od 6 miesiąca. Nic mu nie jest i je uwielbia.
inna podłapała temat
Moja Oliwia również wcina Danonki, bo bardzo jej smakują. Nie żałuję, że dałam je przed ukończeniem roczku.

Rozumiem, że nie wszyscy podążają za modą na bycie eko i bio, ale każdy z nas może poświęcić 2-3 minuty na przeanalizowanie składu produktów, które lądują w koszu na zakupy. Zobaczyć co kryje się w kolorowym kubeczku, który jest tak wychwalany i wynoszony na piedestał. Zastanowić się czy rzeczywiście ten produkt jest dobry dla dzieci tak jak zapewniają nas w reklamie. 
Mówią, że serki zawierają witaminę D i są wzbogacone o wapń. Fakt. Zapomnieli tylko dodać, że te składniki naturalnie znajdują się w produktach mlecznych i to na nich powinna opierać się prawidłowo zbilansowana dieta dziecka. Oczywiście wielki plus dla Danonków, że serki nie zawierają konserwantów i sztucznych barwników. Za to występuje w nich składnik słodzący. Na taki produkt przypadają 2 łyżeczki cukru – to nie mało. A podając je codziennie (jak zaleca producent) przyzwyczajamy nasze dzieci do słodkiego.

Nie mam nic do osób, które podają swoim dzieciom Danonki, dopóki nie próbują wmawiać innym, że to zdrowy i pełnowartościowy produkt. W naszym menu nie ma dla nich miejsca. Wolę przygotować jogurt naturalny z owocami bądź z otrębami i suszonymi dodatkami. Zdrowo, smacznie i pożywnie.
  • Kiedyś dawałam Młodemu Danonki ale nie szczególnie za nimi przepadał. Od zawsze wolał jogurt naturalny alb musy owocowe. Taka jego natura. Za słodyczami nie przepada. Także nie mam problemu z jego zachciankami.

  • Niestety pełno takiego syfu skierowanego do dzieci w sklepach :(. U nas króluje jogurt naturalny plus owoce.
    Kiedyś byłam bardzo na "nie" dla tych wszystkich "przysmaków", ale teraz przystopowałam i jak dziadek niekumaty kupi Monte do dam jej, raz na jakiś czas nic jej się nie stanie 🙂

    • Raz na jakiś czas nic się dziecku nie stanie- popieram. Antek również dostanie od święta jakiś syf, ale nie jestem za tym by dzieci jadły Danonki codziennie, bo są dobre dla mocnych kości….

  • Wszystko w granicach rozsądku jest dla mnie do przyjęcia. Raz na jakiś czas jogurt owocowy czy frytka nie są dla mbie problemem, ale podreślam raz na jakiś czas 🙂

    • Zgadzam się 🙂 raz na jakiś czas i u nas jest szaleństwo.

  • Anonimowy

    Gdzie wyczytałaś, że w jednym kubeczku są 2 łyżeczki cukru? 😉
    Gdyby tak było, cukier byłby na 1 miejscu, a nie jest.

    • Poprawiłam zdanie, 2 łyżeczki cukru są w całym opakowaniu.

  • Dobrze, że o tym piszesz. Takie teksty są potrzebne. Jestem zapisana do kilku matkowych grup i muszę to powiedzieć , bo wielokrotnie mnie zatyka jak czytam, w naszym społeczeństwie jest bardzo dużo poprostu niedouczonych ludzi. Bardzo dużo. Nigdy sobie nie zdawałam z tego sprawy. Ja słyszałam o mamie która dawala 4 miesięcznemu dziecku monte…….

    • Jest dużo nieświadomych mam, że w takich produktach są "szkodniki" szkoda, że my jak zwracamy na to uwagę jesteśmy nazywane nawiedzonymi matkami…

  • Strasznie wkurza mnie, że tak wiele produktów, które dedykowane są właśnie dzieciom, to taki straszny syf. Danonki Basia dostała dokładnie raz, bo w sklepie nie było nic sensownego, a musiało być jedzonko na już. Zdecydowanie jedna bardziej woli jogurty naturalne czy serki wiejskie.

    • Producenci właśnie żerują na niewiedzy rodziców…kupi taki tata czy mama Danonka – przecież tak go w TV zachwalają, dziecko będzie uwielbiało, prosiło o następne, bo jest słodki i smaczny. Biznes się kręci.

  • Ciągle się dziwię, że jeszcze są ludzie dla których to jest odkrycie. Ale skoro tak jest to znak, że trzeba o tym pisać.

  • Ciągle się dziwię, że jeszcze są ludzie dla których to jest odkrycie. Ale skoro tak jest to znak, że trzeba o tym pisać.

  • Ja już dawno przeanalizowalam skład Danone i nawet miałam o tym napisać, ale się nie złożyło. Od tamtego czasu przestałam kupować produkty tej firmy. Jeśli kupuje jakieś przetworzone produkty mleczne to kupuje np. Serki homogenizowane od lokalnych firm z krótkim składem i krótkim terminem ważności. Na codzień nasze chłopaki zapadają się serkiem twarogowym z owocami a nawet zwykłym serkiem wiejskim 🙂

    • Wiedzą co dobre 🙂
      Napisz o tym, warto podłapać temat i edukować innych rodziców.

  • Zgadzam się z Panią ! w większości rzeczy dla dzieci poniżej roku, jak czytam skład to się załamuję, gdy widzę ilość cukrów i innych składników, których nazw nie potrafię wypowiedzieć … Mam syna (7 m-cy) i moja teściowa wpadła na lepszy pomysł (sama jest weganką) dała Filipowi lizaka chupa chups !!!!! musiałam zacisnąć zęby i z wymuszonym uśmiechem powiedzieć jej, że on takich rzeczy nie jada, na co ona : "Nie? przecież to tylko lizaczek … ". Aż cisną się na usta same niecenzuralne słowa, "tylko lizaczek?" … kurde przecież to sam cukier :/

    • To straszne, że teraz produkty dla dzieci są tak napakowane dziwnymi składnikami…jeszcze trochę i będziemy się wszyscy świecić.

  • Moja Młoda dostała kiedyś pakiet danonków…matka musiała zjeść bo dziecko po spróbowaniu odmówiło…a i ja smakiem nie byłam zbyt zachwycona

  • Od zawsze wiedziałam, że mam coś w sobie z wyrodnej matki, a teraz znalazłam na to kolejny dowód – DAWAŁAM/DAJĘ DZIECIOM DANONKI!

    Czekam aż opieka społeczna zapuka do moich drzwi by zabrać mim dzieci.

    • Oj bez przesady z tą opieką społeczną…dajesz danonki codziennie, tak jak zaleca producent?

    • Nie pamiętam kiedy ostatni raz kupiłam danonki, ale na pewno daję inne "śmieci". U mnie w domu dzieci same ustaliły sobie zasadę – jeden słodycz dziennie, ale za to codziennie.

  • moja półtoraroczna Maja je je od czasu do czasu. sporadycznie. nie mówię że to coś super zdrowego, ale są gorsze rzeczy jakie można dać dziecku. Jednak zdecydowanie czesciej Maja na deserek je po prostu owoce i już 🙂

    • Od czasu do czasu danonek czy czekoladka nikomu nie zaszkodzi 😉
      Sama lubię takie 'rarytasy' i wiem, że Antka nie uchronię przed ich zasmakowaniem.

  • Danonki to jeden z mniejszych grzechów. Poza tym są jeszcze te od 10msc życia.
    Pamiętam jak chciałam kiedyś w sklepie kupić młodemu coś do chrupania – wafle ryżowe, biszkopty, coś w miarę "sensownego" dla niego (miał niecały rok). W sklepie nie było nic takiego, więc jedna ze sprzedawczyni zaproponowała mi berlinki. Gdy jej powiedziałam, że nie karmię tak małego dziecka parówkami, ona odpowiedziała, że jej dziecko jadło i jest zdrowe, że takie wybrzydzanie to robienie z dziecka kaleki. Ostatnio widziałam ją i jej małego cukrzyka. Dzieciak robi masę jak matka. ;/

    • Wszystko jest dozwolone, ale w granicach rozsądku. Parówki to kolejny temat do dyskusji :/

    • Mam lepsze! Wracałam właśnie do domu. Idą dwie matki, jedna prowadzi wózek z płaczącym dzieckiem w środku, obok drugiej idzie na oko 5-letnia dziewczynka. No ale jaką! Widać, że zna na pamięć menu niejednego fastfooda. ;/ I tak najgorsze było to, co zrobiła mama tej kilkulatki, żeby uspokoić niemowlę w wózku – pomachała mu przed twarzą torebką z kfc. 😀 Sama jako dziecko byłam takim pączkiem i jak byłam starsza, zrozumiałam, że to wszystko "zasługa" moich rodziców, którzy dawali nam do jedzenia byle co. Dlatego staram się ograniczać zbędną chemię i cukry w diecie młodego. Żeby milej wspominał ten czas niż ja. 🙂

  • Oskar je angielski odpowiednik danonków czyli Pettits Filous, ale pewnie tam podobny skład, musze sprawdzić. Dobrze, że nie je codziennie 🙂

    • Napisz z ciekawości jak wygląda u Was skład. Lepiej czy gorzej?

  • Jeszcze dość długo chcę swoją córkę też chronić przed tego typu smakołykami/gotowcami, ale pewnie, gdy pójdzie już do przedszkola to nieco wyluzuję i sporadycznie będę się zgadzać na takie grzeszki /Justyna.

    • Ja powoli luzuje, bo nie ustrzegę go przed każdym smakołykiem, który dostaje od znajomych czy rodziny. Ale sama od siebie nie faszeruje Antka taką chemią.

  • Moje dziewczynki uwielbiają takie rzeczy, ale dostają je rzadko. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba tego używać z głową.

  • Okropne to jest, ze produkty dla dzieci są tak nafaszerowane cukrem. Ostatnio chciałam kupić dzieciom płatki, bo choć zwykle robię sama, prosili mnie o "kulki". Na 100 g produktu 70 g to cukier. Kulek nie będzie.

  • Moje dziecię na szczęście jest wolne od takiej chemii póki co, bo wolę mu zblendować jogurt naturalny z owocami ma pyszny gęsty koktajl. Ale nie mam złudzeń:) Kiedyś sam pewnie powie: mamo, mamo, bo Jasio poczęstował mnie danonkiem i ja też takiego chcę:) Życie:) Na szczęście póki co za wiele nie mówi:D

    • Jeszcze możemy się cieszyć tą swobodą 😀 ale przyjdą takie dni i będzie "mamo! ja też to chce"

  • Ja już się nauczyłam czytać etykiety 🙂 Poza tym akurat, co możemy, to staramy się przygotowywać sami – żadnych gotowców, fiksów itp. Jogurt z owocami (jest lato – trzeba korzystać!) to zdecydowanie lepszy pomysł.

  • Anonimowy

    Moniko,

    to bardzo ważne i wartościowe, że przywiązujesz tak dużą wagę do składu i właściwości odżywczych produktów, które podajesz swojemu synkowi. Żywienie najmłodszych jest kwestią budzącą wiele wątpliwości rodziców nie tylko w kontekście nabiału, dlatego też chciałbym odnieść się do kilku poruszonych we wpisie wątków. Danonki powstały z myślą o najmłodszych: ich skład jest dostosowany do potrzeb żywieniowych dzieci. Od września 2014 zgodnie z oczekiwaniami naszych konsumentów zmieniliśmy formułę serka: nie zawiera on syropu glukozowo-fruktozowego. Jak nakazuje prawo żywnościowe dotyczące znakowania produktów, na opakowaniu podajemy zawartość cukrów ogółem. To znaczy łączną ilość laktozy (cukru, który naturalnie występuje w mleku krowim), fruktozy (naturalnego cukru z owoców) oraz sacharozy (czyli cukru dodanego) – nie można zatem przeliczać tej ilość "cukrów" na łyżeczki "cukru" dodanego.

    We wpisie wyraziłaś także wątpliwość odnoszącą się do potrzeby dodatkowego wzbogacania produktów mlecznych wapniem i witaminą D. Danonki zawierają dodatkową ilość wapnia i witaminy D, ponieważ jak pokazują badania właśnie tych składników brakuje w diecie polskich dzieci (ok 50% dzieci w wieku przedszkolnym ma niedobory wapnia, a niedobory witaminy D dotyczą ponad 90% dzieci). Wapń oraz witamina D znajdują się co prawda we wszystkich produktach mlecznych, jednakże warto wiedzieć, że ich zawartość w różnych produktach mlecznych bardzo się różni. Mleko w 100 ml zawiera od 118-121 mg wapnia, podczas gdy twaróg zawiera go w 100 gramach – pomiędzy 88 a 96 mg (jest to zależne od zawartości tłuszczu). Odpowiednio mleko zawiera od 0-0,03 mikrogramów witaminy D, a twaróg 0,04-0,19 mikrogramów. Danonki zaś zawierają 180 mg wapnia i 1,25 mikrograma witaminy D w 100 gramach produktu.

    Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia okażą się dla Ciebie pomocne. W razie pytań lub wątpliwości – zapraszam do kontaktu – mój adres e-mail: ekspert.danone@danone.com.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ekspert Danone

    • Dziękuje za szczegółowe informacje.
      Ile może być fruktozy w takim kubeczku 'jagodowym' skoro zawarte w nim jest tylko 6% owoców? Strzelam, że nie za dużo. Chyba, że to w tej śmietance ukryty jest cały cukier? Nie uwierzę, że większość cukru w Danonkach to ten występujący naturalnie dopóki nie zobaczę na własne oczy produkcji.

      Oczywiście niedobór witaminy D dotyczy nie tylko dzieci, my dorośli również cierpimy na jej brak. Osobiście wolę podawać dziecku kapsułki z witaminą, przynajmniej unikam tych zbędnych cukrów, których aktualnie na rynku jest bardzo dużo.

  • kiedyś je kupowałam Żukowi, dopóki sama nie spróbowałam, od tamtej pory już ich nie jadamy…

    • Nie wiem jak smakują teraz danonki, ale pamiętam ich smak z późnego dzieciństwa.

  • Arek akceptował tylko monte ale już nawet tego mu nie kupuję. Tylko naturalny, reszta to sama chemia ;/

    • Niestety żyjemy w czasach gdzie znalezienie produktów spożywczych wolnych od chemii graniczy z cudem :/

  • Wszędzie ten cukier! Masakra, a później rodzic się dziwi, że nie może zapanować nad zachowaniem dziecka… Dziecko dostaje hopla po cukrze.

  • Ja czasami mam wrażenie, że produkty dla dzieci mają gorszy skład niż te dla dorosłych. Są na prawdę nieliczne wyjątki, w których nie ma składzie cukru, syropu glukozowego etc. Najgorsze jest to, że cukier pojawia się w kaszkach dla dzieci, które mamy dają im w wieku 4 miesięcy. No tak i jak się później nie dziwić, że dziecko przyzwyczajone jest do cukru.

  • Zosia rzadko dostaje Danonki bo rzeczywiście nie jest on zbyt zdrowy przez ten cukier a lepszym źródłem wapnia jest ser żółty.

  • Osobiście danonków nie lubię, innych jogurtów też, są dla mnie za słodkie. My robimy swoje "danonki" – twarożek z truskawkami lub jogurt naturalny z bananem, żurawiną, rodzynkami – co kto chce 🙂

    • Jogurt naturalny + banan + blender = niebo w gębie! Mam to szczęście, że moje dziecko uwielbia takie zwyczajne, domowe desery 🙂

  • Czytam skład każdego jedzonka dla syna (zanim kupię). Zgadzam się z tym co piszesz w 100%. Chociaż powiem szczerze, że ten produkt akurat tak bardzo mnie nie przeraża, kiedyś doznałam ciężkiego szoku czytając skład parówek (specjalnie dla dzieci) jednego z największych producentów….MASAKRA!!!!!

    • Parówki to temat do kolejnej dyskusji…wielu rodziców traktuje je jako zdrowy i nieodłączny posiłek np na śniadanie. Najśmieszniejsze jest to, że znana wszystkim firma produkująca parówki wypada bardzo kiepsko w porównaniu z innymi producentami. Kolejny dowód, że duża inwestycja w reklamę = słaby skład produktu.

  • Dokładnie, trzeba czytać etykiety!

Navigate